7e48b4b9cf462af1bc8d32741ea92bdb
wczoraj Trole miały okazję poznać narciarska pasję mamusi, czyli jazdę poza trasami, po lasach :D
najpierw oczywiście mała rozgrzewka na stoku, parę tras, od lekkich i relaksacyjnych po te maksymalnie strome, a kiedy Jenn odłaczyła sie na chwilę, zeby kupić nowe rękawiczki, zatargałam młodzież tam, gdzie mnie tak wołało od momentu jak tylko je zobaczyłam dostępne... drzewa. między drzewa. tam, gdzie nie wejdzie ratrak, gdzie nie uświadczysz gładkiego i prostego stoku, gdzie nie wiesz, co Cię czeka za następnym pniem, następnym wyskokiem. gdzie zamiast wiatru smagaja Cię gałęzie.
i bingo :D
Trole, najpierw nieśmiało, ostrożnie, a później z każdym wjazdem z większą radochą zakochały się w tej odmianie szusowania :D
fakt, to był mały lasek przy stoku, co rusz trzeba było uciekać przed innymi ludźmi, ale przedsmak przygody im bardzo przypadł do gustu :)
ba, tak bardzo, że kiedy Li rozbestwiła sie z prędkością i "drzewo wyskoczyło jej na drogę", to i tak nie wybiło jej to skutecznie jazdy laskiem z głowy ;) a spotkanie miała całkiem niezłe, drzewo, dziecko i obie narty leżały w promieniu dobrych dwóch metrów od siebie ;) [no, drzewo jeszcze stało], na szczęście dzieciątko całe, zdrowe i nie mające zamiaru rezygnować z dalszej nauki offroad-u ;)
szkoda tylko, że na stokach tylu ludzi patrzy wyłącznie na siebie. że wielcy snowboardziści potrafią spychać ze stoku małe dziecko i jeszcze mieć problem jak im się zwróci uwagę, siedzieć w wąskich przesmykach czy początkujacy zjeżdżać na krechę nie patrząc na to czy na ich drodze ktoś jedzie, zwłaszcza jak ten ktoś ma 120 cm wzrostu. obserwowałam wczoraj wiele szkółek narciarskich, gdzie instruktorzy "zapominali" przekazać uczniom podstawy etykiety na stoku i zasad bezpieczeństwa. wielu dorosłych, na sprzęcie z wypożyczalni bez pardonu pchający się innym pod nogi niszcząc dechy i rozpychając się łokciami. ludzi jadących za nami między drzewa bez zachowania odstępu i wpadajacych na innych z łaciną na ustach, tudzież facetów w każdym wieku bez krępacji sikajacych na przejazdach.
byłam dumna patrząc jak Trole, jakby nie było, dopiero pierwszy sezon na nartach uważają by nie spowodować kolizji, kulturalnie stoją w kolejce do wyciagu, zanim wjadą na trasę rozgladają się, uważają na tych ponizej, lub słabiej jeżdzących i jak potrzebują się zatrzymać, pilnują, by nie było to na trasie innych.
nasze małe narciarki :) nawet już pytały o ceny sprzętu [póki co maja swoje tylko kaski, goggle i ubrania, narty i buty wypożyczałyśmy] żeby mieć na co zbierać kieszonkowe :)
by Nikki
zimę taką jak ta w tej okolicy, to pamietamy generalnie z dzieciństwa. trzaskające mrozy, zaspy śniegu olbrzymie, codziennie świeża porcja białego puchu.
sanki, bałwany, wojny na śnieżki, budowanie fortec, jazda na wszystkim co wpadnie w ręce albo i bez tego, ślizganie na butach po zamarzniętych kałużach.
a dzisiejsze dzieciaki?
zaczęły się ferie, pogoda piekna, słońce świeci, śniegu w bród, stwierdziłyśmy Trolom, ze mają iść się pobawić na dworze, a one wielce... pokrzywdzone!
no wiecie co? dla nas krzywdą w dzieciństwie był zakaz wyjścia na dwór w taki dzień jak te, a teraz karą jest fakt, że trzeba się oderwać od pokoju, prezentów i całej reszty żeby porobić bałwana.
za stara chyba jestem na rozumienie takich zmian ;)
by Nikki
nasza mała Li kończy dzisiaj 8 lat :)
niesamowite jak ten czas leci!
niesamowite, jaka to duża i wspaniała dziewczynka :)
eh, ogólnie, brak mi słów, bo jak patrzę na nią, jak się cieszy z prezentów, jak z jednej strony czyta wróżkową encyklopedię a z drugiej bawi sie elektroniczym notesem to nie wiem, czy to jeszcze słodkie dziecię wierzące w elfy czy duża dziewczynka z pokolenia cyber dzieci :)
ale jaka by nie była, zawsze będzie naszą ukochana córeczką :)
sto lat Słoneczko :*
życzą Mama, Ciocia i Lu :)
jutro nasze młodsze Maleństwo [już nie takie wcale małe, bo prawie 140 cm] kończy 8 lat.
a dopiero co kończyła 3, tłumacza miała z Lu, bo tylko ta rezolutnie rozumiała co młodsza mówi, zsikiwała spodnie jak zapomniała, że trzeba iśc z piaskownicy do domu zrobić siusiu i wtarabaniała sie między nas na kanapę by przy lupance z jakiegoś filmu zasnąć w przeciągu kilku minut.
eh... szybko... za szybko....
a życzenia jutro, razem z prezentami :)
no a impreza w niedzielę, bo cholernik raczył sie zaprzyjaźnić z dziewczynką która w ten sam weekend obchodzi urodziny :)
także w niedzielę jeden z Wrocławskich placów zabaw opanuje zgraja szalejących już ośmiolatek, które na party zaprosiły praktycznie samych starszych chłopców ;)
by Jenn
tak tak, mamy nierówno pod sufitem, a co za tym idzie, od wczoraj, nierówno na podwórku :D
siedzieliśmy sobie raz z nowym sąsiadem grając w golfa [kocham tę konsolę :D] dyskutowaliśmy o tym i owym, i wpadliśmy na stuknięty pomysł.... zbudowania górki na podwórku :D
i wczoraj od rana powstawała podstawa a wieczorem nasze dzieło osiagnęło dwa i pół metra wysokości ponad sześć metrów długości przedniego stoku :D z tyłu schodki do wspinaczki, po bokach dwa stoki "ekstremalne" :D
żeby było full wypas, oczywiście stok, dzięki oświetleniu, dostosowany jest do jazd nocnych :D
i nie tylko Trole mają z tego zabawę, ale i my szaleliśmy nieziemsko machając łopatami, "ubijając i równając" naszą górkę zjeżdżając na czym się dało, włącznie z plastikową piaskownicą [dwuosobową jak sie okazało ;)] i blatem od biurka :D a później grzejąc się jak na "górali" przytało gorącym winem z goździkami i pomarańczą :D
długo jeszcze będziemy mieć ubaw z min jakie mieli ludzie po wejściu na nasze podwórko, zwłaszcza jak trafiali na dorosłych ludzi z dzikim śmiechem ładujących sie na szczycie do piaskownicy albo zjeżdżających bez niczego, zaśmiewając się do granic :D
a na dniach do górki i grzańca dołaczy stado ludzi, wielkie ognicho i konkurs zjazdów na bele czym :D
jak się bawić to na całego!
prawda? :D
by Nikki z prywatnego zimowego kurortu dopolotowego :D