7e48b4b9cf462af1bc8d32741ea92bdb les-rodzina.blog
Linki
Do odważnych świat należy
Uśmiechnij się
Pełnia życia

nasze sprawy:
Studio Wellness Nasza firmowa strona

akcje net-społeczne
PAJACYK no kliknijże choć raz dziennie...



Design by ?Death Orange?
Obsługa i modernizacja Nikki
Zdjęcie Les-Rodzina
wszelkie prawa do tresci zawartych na blogu zastrzeżone wykorzystywanie bez zgody, wiedzy i autoryzacji zabronione


różniste takie ;):












Księga Waszych myśli,
wniosków
i zażaleń ;)



a jeśli masz ochotę


Archiwum
2009
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec



chyba już za duże na mikołajowy mit? ;)

2009-10-27 19:00:37 skomentuj (6)

Trole przy przygotowywaniu sobie kolacji wypracowały nowy system. Li szykuje jedzenia a Lu jej czyta ksiażki na głos. dzisiaj przerabiały jakiś rozdział z dylematami około świątecznymi. ponieważ nadeszła w czytaniu przerwa, na konsumpcję, wywiązała się luźna dyskusja..
- ciekawe jak wygląda rózga
- to chyba jakis patyk, tak to opisują, jak patyki
- wiesz, my to chyba dostaniemy w końcu te rózgę zamiast prezentów
- to może posprzątajmy w końcu?
- eeee... to na mikołaja, do mikołaja jeszcze cały miesiąc. poza tym, mama jak zawsze, wstawi się za nami u mikołaja, zobaczysz.
- ale właściwie ciekawe jak wygląda rózga?
- Lu! ja wolę dostawać prezenty niż rózgę!
- no ja też bym wolała prezenty, ale to byśmy musiały posprzątać!
- to wiesz co? ja będę sprzątać, Ty będziesz czytać, mama się za nami wstawi u mikołaja, a jak wygląda rózga zobaczymy w internecie!

kurczak, jak te dzieci rosną!

by Nikki


dzień dziecka utraconego...

2009-10-15 09:24:39 skomentuj (4)

... co za kolejny komercyjny, sadystyczny, medialny BZDET!

pewnie spadną na mnie gromy, ale właśnie przed chwilą Jenn przyszła, i oświadczyła, że dziś jest "mój dzień", tudzież dzień dla mnie i to wielokrotnie. dzień dziecka utraconego.
dlaczego dla mnie? ponieważ w drodze do moich upragnionych Trolin trzykrotnie straciłam ciąże...

powiem wprost. zagotowało się we mnie.
powód? prosty.
mam dwa dni w roku, kiedy o tym myślę. 1 czerwca i 1 listopada. i wystarczy.
to było lata temu. mam obchodzić z tej okazji osobny dzień? słuchać w tv i czytać w gazetach o tym, że do końca życia ma to we mnie tkwić?
życie toczy się dalej. nie chcę o tym pamietać! ich nie ma.
miałam szczęście nie poczuć ich ruchów pod sercem, miałam szczęście nie doczekać ktg, miałam szczęście nie likwidowania gotowych pokoików. moim zdaniem miałam szczęście większe od wielu kobiet, które tego doświadczyły.
szczęście w nieszczęściu.
a i tak zbierałam sie długo i boleśnie.
przeszło. zostało wspomnienie, świadomość i ściskające sie gardło, kiedy słyszę o podobnych sytuacjach, nostalgia, kiedy o tym myślę i niewiarygodna radość, kiedy patrzę na Troliny. wywalczone od Boga i natury, która chciała, by podzieliły los pozostałej trójki.
pozostała wściekłość na kobiety nie doceniające tego, że zaszły w ciażę, nie dbające o dzieci pod sercami.
i wystarczy.

zapomnienie jest błogosławieństwem. darem. czas leczy. i robienie z kobiecej traumy komerchy, wmawianie, że powinno sie obchodzic z tego tytułu specjalny dzień... budzi we mnie wściekłość, ból i odrazę.

żałoba to intymna sprawa. należy ją przejść i zakończyć, by żyć dalej jak najlepiej.
żałoba to nie towar, nie wymóg, nie święto.
komercjalizacja czegos takiego to bezczeszczenie.

i tylko czekać, by ten dzień podchwycili "obrońcy życia nienarodzonego" do swoich celów. ochyda.

piszę na szybko, pierwsze emocje. sama nie wiem dlaczego. chyba w proteście. przeciw rozdrapywaniu ran kobiet takich jak ja.

by Nikka


komuniacja trudna rzecz ;)

2009-09-04 14:59:11 skomentuj (4)

scena: Li z Jenn dłubią słonecznik z tego czegoś w czym słonecznik wyrasta, i dołacza do nich Lu, z ciężką ostatnio tendencją do przekręcania tego co słyszy i trafia akurat na tekst Li do Jenn...

- ciocia jak chcesz to możesz brać ten słonecznik
- żebrać?
- nie żebrać
- no jak, powiedziałaś, ze ciocia może żebrać!
- ciocia nie żebrze, bo jej pozwoliłam!

po czym na hasło "koniec bo jedziemy dalej", Li stwierdza błagalnie

- moment, jeszcze tylko ogarnę tę linijkę.... [ w sensie rząd nasion słonecznika]

boszzz... i zrozum tę młodzież... chyba nie ogarniam [tej kuwety ;)]

by Nikki


"pusto wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie....."

2009-09-03 21:19:53 skomentuj (5)

dawno nie pisałam.

może dlatego, że dawno nie odczuwałam takiego braku Ciebie wieczorem.
dziś jakoś szczególnie mi doskwiera. nie zdązyłaś nawet wypić herbaty zanim wybiegłaś na spotkanie by oddać projekt.

pamiętam jak cztery lata temu próbowałam poskładać swoje myśli za każdym razem kiedy znikałąś za drzwiami jadąc do pracy. jak potrafiłam wstawać nad ranem i wypatrywać przez okno autobusu którym wracałaś i uciekać do łóżka by udawać, że śpię kiedy widziałam, że zbliżasz się do drzwi.

dzisiaj też jakoś odruchowo zaglądam co chwilę za okno choc wiem, że najwpierw usłyszę warkot silnika, a jeszcze prędzej zadzwonisz będąc w drodze.

tęsknie kochanie. nikt nigdy nie był mi tak bliski.

Trole od godziny śpią [aż dziwi mnie, że nie musiałam ich gonić by odłozyły książki i zgasiły wreszcie światło]
kot też wygląda przez drzwi od tarasu czekając aż wjedziesz na podwórko.

nie mogę się na niczym skupić, nudzi mnie mój ulubiony serial, kanapki i herbata bez Ciebie mają zupełnie inny smak.

pisanie też mi chyba nie idzie.

kocham Cię moja biznesłomen ;)


Jenn


[*]

2009-08-05 10:13:27 skomentuj (13)

nie potrafię sobieznaleźć miejsca na ziemi.
nie potrafię wyobrazić sobie zmian, które zostały mi właśnie narzucone.
każda komórka mojego ciała jest rozdarta pomiędzy bólem, brakiem zgody a wyparciem.
łzy... na szczęście mają swoją określoną ilość, dzięki czemu daję radę jakoś normalnie funkcjonować.
nigdy nie sądziłam, że tak to przeżyję, sądziłam, że kochałam Cię zachowawczo, z dystansem.
słyszę w kółko w głowie Twoje słowa, stwierdzenia, nauki, i staram się trzymać, skupiając się na tym, by ułożyć teraz przyszłość, ale to trudne. bardzo trudne.
nie dociera to do mnie. zaburza mi sie czas. chciałabym być wściekła, kląć, roztrzaskać parę naczyń by poczuć ulgę, dać upust emocjom. albo zapomnieć, wymazać z pamięci wszystko, emocje też. to byłoby znacznie łatwiejsze. ale nie potrafię. nie da się.
siedziałam pół nocy w Twoim pokoju. patrzyłam na setki zapisanych Twoim pismem karteczek porozklejanych po regałach. na samotny komputer, dziwne sprzęty, których przeznaczenia nawet nie umiałabym odgadnąć. krążyłam po Twojej hali na dole. w bałaganie odnajdując cząstki Ciebie. ukradkiem zabrałam Twoją papierośnicę, zanim w ferworze porządków zostanie wyrzucona.
krążę między domami, miastami.
nie wiem jak przeżyję jutrzejszy dzień.
nie wiem, jak będą wygladały następne tygodnie.
nienawidzę nie mieć kontroli nad swoim życiem, a teraz nie mam żadnej.
nienawidzę łez, a one wciąż lecą i lecą.
nienawidzę bólu, a nim właśnie moje ciało reaguje na emocje.
nienawidzę współczucia, a czasem przynosi chwilę ulgi...
nienawidzę przedwczorajszego dnia dnia, i każdej jego przyszłej rocznicy.
nienawidzę jutra, przez które muszę przejść.
nienawidzę tego, że nie potrafię sie opanować.

nie siadałam Ci na kolanach, nie graliśmy razem w piłkę, nie zwierzałam Ci się z problemów, nie słuchałam Twoich rad.
wpoiłeś mi twarde zasady i twardy charakter.
Trole były Twoją pasją, miłością i obiektem rozpieszczania.
przy nich widać było, jak kochający potrafisz być.

dałeś każdej z nas niesamowity bagaż na życie.

przepraszam za każdą kłótnię, za zniknięcie trzynaście lat temu, za bunty i słowa.
dziękuję, że nauczyłeś mnie tak wiele, choć sam nie wiesz ile.
ale jedno musisz wiedzieć. ODSZEDŁEŚ ZA WCZEŚNIE! Kto będzie Trolom ukradkiem cukier z cukierniczki podawał? kto im zrobi nową huśtawkę? kto będzie im tłumaczył techniczne ciekawostki i krytykował ich pojęcie mody? kto będzie na mnie krzyczał, że jedtem za surowa i zakładał z nimi konspiracje w celu robienia zakazanych rzeczy?

nigdy tego nie mówiliśmy tego sobie w ten sposób, tymi słowami, ale KOChAM CIĘ TATO, czuwaj nad nami tam z góry.
 
Twoja córa, małpa jakich mało, niepokorna, durna, szurnięta, zawsze pod prąd, która pewnie niegdy nie zmądrzeje ani nie spokornieje ;) N.

 


...bo chodzi tylko o miłość...

2009-07-08 23:20:01 skomentuj (1)

nie mogłam sobie podarować....  nie teraz...
pasuje, mi pasuje, każdemu powinno pasować...
ja składam ze swojej strony pokłony i hołd.

"... Skinhead,
deadhead
Everybody gone bad
Situation aggravation
Everybody allegation
embassy on the news.
everybody thought good.
Bang bang shot dead
Everybodys gone bad

All I wanna say is that
They don´t really care
about us!
All I wanna say is that
They don´t really care
about us!

Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You cann't ever kill me
Chew me, sue me
Everybody doom me
Kick me hike me
Don´t you black or
white me!

All I wanna say is that
They don´t really care
about us!
All I wanna say is that
They don´t really care
about us!

Tell me what has
become to my life
I have a wife and two
children, who love me
I am the victim of police
brutality, now
I´m tired of bein' the victim
of hate, you're rapin'
me of my pride
Oh for God's sake
I look to heaven to ful-
fill his prophecy...
Set me free

Skinhead, deadhead
Everybody gone bad
Trepidation, speculation
Everybody allagation
embassy on the news
Everybody thought good
Black man, black male -
Throw the brother
in jail

All I wanna say is that
They don´t really care
about us!
All I wanna say is that
They don´t really care
about us!

'n' Tell me what has become
of my rights
Am I ivisible 'cuz you
ignore me?
Your proclamation
promised me free liberty

I´m tired of bein the victim
of shame
They´re throwin´me in a
class with a bad name
I can´t believe this is the
land from which I came
--
The government don´t
wanna see, but if
Roosevelt was livin he
would´t let this be, no,no

Skinhead, deadhead
Everybody gone bad
Situation, specultaion
Everybody litigarion
Beat me, bash me
You can never trash me
Hit me, kick me
You can never get me

All I wanna say is that
They don´t really care
about us!
All I wanna say is that
They don´t really care
about us!

Some things in life they
just don´t wanna see
But if Martin Luther was
livin´, he wouldn´t let
this be no, no

Skinhead, deadhead
Everybody´s gone bad
Situation Segregation
Everybody allegation
embassy on the news
everybody thought good
kick me Hike me
Don´t you wrong or
right me

All I wanna say is that
They don´t really care
about us!
All I wanna say is that
They don´t really care
about us!..."


[*]



by Jenn


jajecznica z kijankami ;)

2009-06-16 19:21:59 skomentuj (4)

nasza starsza pociecha zapragnęła mieć nowe rodzeństwo, bo według niej, obecny model ma wady fabryczne ;)
na początku zaczęły się pytania z zaskoczenia o procesy i nazewnictwo. przeszłyśmy też rozmowy o okresie, płodności a nawet pms-ie ;)

- co to jest jajko? [komórka jajowa]? co to jest to nasionko? plemnik? jak wygląda? gdzie jest? czy ciocia też ma jajeczka i mogłaby zajść w ciążę?

tak więc znów odbłyśmy rozmowę z pojęciami porównawczymi względem tego jak to wygląda i na efekty nie trzeba było długo czekać...
dziś ni z tego ni z owego, podchodząc do Jenn i zaglądając jej w kieszeń zapytała tonem pełnym mieszanki nadziei ze zmniecierpliwieniem

- tu masz jajko? a kijanka ci jeszcze do niego nie weszła?

cóż... słuchając jak młode właśnie w łazience próbują się pomordować szczoteczkami do zębów, nachodzi mnie tylko jedno pytanie... czy my to byśmy przeżyły? ;)

by Nikki


Klejnocik :)

2009-06-05 00:26:05 skomentuj (5)

od jakiś trzech, moze czterech tygodni mamy niewątpliwą przyjemność wozić sie w końcu naszym małym, słodkim Klejnocikiem zamiast komunikacją miejską :) i, mimo mieszkania nadal pod miastem, w cudownej, acz odcietej komunikacyjnie od cywilizacji okolicy, powiększyło to nasze możliwości sprawiania dzieciom frajdy tysiąckrotnie :)
i tak chociażby dziś spontanicznie, o godzinie 21 niemal, wpadłyśmy na pomysł zrobienia Trolom... Nocnego Dnia Dziecka :D
wytargałyśmy zaspaną młodzież z łóżek, kazałyśmy się ubrać, wsadzić do auta i wywiozłyśmy na inaugurację fontanny koło Hali Stulecia, o której wyczytałyśmy parę minut wcześniej w necie :)
zabawa była wyśmienita, pokaz przepiękny, młode oglądały wszystko z naszych pleców, a później przeciskając się "pod prąd", poszłyśmy na samą krawędź zbiornika zrobić sobie prowizoryczny... nocny piknik :)
nie wyobrażam sobie byśmy mogły zrobić to bez auta, ponieważ dziewczynki po zakończeniu były tak wykończone, że jak włożyłyśmy je do samochodu i niemal natychmiast zasneły :)
my natomiast popijając gorącą herbatę z termosu przeczekałyśmy największe korki i około północy dojechałyśmy do domu.
Trole, po zainstalowaniu w łóżkach, rozbudziły się i przeżywają konspiracyjnym szeptem wyprawę, fontannę, lasery i sztuczne ognie, a my zmykamy spać, bo widocznie za stare jesteśmy już na takie nocne szaleństwa ;)
w każdym razie, dotąd niemożliwe stało się możliwe dzięki naszemu czterokołowemu maleństwu :)
dziękujemy co Klejnociku ;)

by Nikki


Nasza impreza i Trole

2009-06-04 13:01:15 skomentuj (0)

Dotarłyśmy na wiadomą imprezę ostatnio, pokazano nam stolik, zasiadłam, rozgościłam się i uznałam, że czas zadzwonić do Młodych dowiedzieć się czy dom jeszcze stoi.
Wyszłam na korytarz, wykręcam numer i czekam...
- halo?- słyszę w słuchawce głos nieco zaspanej Lu
- cześc Kochanie, i jak tam?- pytam
- no fajnie, oglądamy bajkę, ale trochę śpiące jesteśmy..... - tyle udało mi się zrozumieć ze strzępków słów jakie udało mi się usłyszeć
- kochanie,  musisz mówić głośniej
- Ciociu, rozłącz się mówię, bo strasznie tam głośno- wykszyczała w słuchawkę
- ale wszystko u Was ok?- pytam
- no mówie, że tak, rozłącz się bo mi zagłuszasz telewizor, bawcie się dobrze, pa- usłyszałam jeszcze i Młoda rozłączyła się nie czekając na moje pożegnanie.

cóż, chyba będzie już tak coraz częściej, trzeba sie przyzwyczaić :)


by Jenn


dobra komunikacja to podstawa ;)

2009-05-30 18:44:17 skomentuj (6)

rozmowa Jenn z Trolami:

- Trole, idziemy dzisiaj na imprezę.
- ok
- czy słyszałyście co powiedziałam?
- tak. IDZIEMY NA IMPREZĘ
- nie idziemy, znaczy wy nie idziecie, tylko my idziemy a wy zostajecie w domu.
- no dobra, no. idziecie. a my zostajemy w domu. bawcie sie dobrze.

hehehe, już parę razy nas pytały czy mogą z nami iść, albo kiedy będą mogły z nami iść. czyżby małe przygotowywanie gruntu? ;)
eh... najlepsze jest to, że ten czas tak leci, że niebawem nie dadzą się tak po prostu informować, tylko zamiast "no dobra" będzie "no way - idziecie jak my też idziemy" ;)

by Nikki

ps.: a widząc, że sie szykujemy Trole zaczęły również przygotowania w sensie wprawek na deskach od łóżka użytych w formie gitar a całość okraszona klimatem metalowym ;)
ciekawe kto lepszą imprezę będzie miał ;)



Nikki i Jenn
..dwie kobiety, wspólnie idące
przez życie..

Lu i Li [lat 9 i 7]
..dwa małe anioły z różkami ;)..

..jakieś czterołape..
.. i bezłape ;)..

..nasza zwariowana rodzina..
..zakochane, kochające, kochane..
..tak po prostu.. tak zwyczajnie..
..les-rodzina..